Studio Fotografii Kulinarnej Studio Fotografii Kulinarnej - blog

Stylizacje, dekoracje…

Kwiaty z giełdy kwiatowej są dość drogie. Czy macie jakiś pomysł czym można je zastąpić przy stylizowaniu stołu do zdjęcia? – to pytanie otrzymaliśmy od Pani Moniki Rutki. Odpowiada nasza stylistka Magda Marciniak.

Kwiaty lub inne elementy roślinne bardzo przydają się w fotografii kulinarnej. Nie są niezbędne, można obejść się bez nich, używając do stylizacji na przykład fragmentów tkanin czy naczyń o ciekawych kształtach. Jednak nie da się ukryć, że to właśnie rośliny – nawet jeśli stanowią niewielki akcent kolorystyczny gdzieś w tle, bardzo ożywiają zdjęcia i dodają im stylu. Przy fotografowaniu niekomercyjnym ich zdobycie może być kłopotliwe. Świeże kwiaty rzeczywiście nie są tanie, a w miastach dostęp do własnego ogródka nie jest zbyt powszechny. Co na to zaradzić? Mam kilka pomysłów.

Z natury za darmo
Przede wszystkim gromadząc elementy do wystylizowania sesji zdjęciowej warto wybrać się na najbliższą łąkę czy do zagajnika. Pomocne mogą okazać się nawet brzydkie zachaszczone nieużytki – także na nich o każdej porze roku można znaleźć rośliny, które nadają się do użycia w sesji zdjęciowej. Możecie powiedzieć, że będą mało efektowne lub po prostu brzydkie. Rzeczywiście trudno spodziewać się w byle przydrożnych miejskich krzakach (na wsi – wiadomo – o wiele łatwiej jest o ładne rośliny) nie wiadomo jakich cudów, ale poszukać można. Jeśli trafią się ładne okazy to można ułożyć je w widocznym miejscu, blisko fotografowanej potrawy. Jeśli zaś rośliny będą miały jakieś defekty (te miejskie często mają z uwagi na zanieczyszczenia) to można ułożyć je w kompozycji na stole w jakimś dalszym miejscu, tak, by na zdjęciu po prostu tworzyły rozpoznawalny kształt bukietu czy wianuszka, kolorystyczną, rozmytą plamę. Każdy kto popatrzy na zdjęcie będzie wiedział, że to florystyczna dekoracja, ale nie zauważy wtedy, że nie jest ona może najwspanialszej jakości.

Małe kompozycje
Ze znalezionych w naturze drobnych gałązek można też łatwo stworzyć mini kompozycje, które będą dobrze wyglądać przy fotografowanych potrawach. Świeczniki widoczne na głównym zdjęciu w tym wpisie zrobiłam bardzo prosto.

W ceramiczne wazoniki najpierw wstawiłam świecę, a następnie przycięłam znalezione na łące rośliny do odpowiedniej wysokości i ułożyłam w wianuszek dookoła świeczki. Posłużyły mi do tego głogi, berberysy, dzika róża, jeżyny, zatrwian, trawy ozdobne. Wszystkie znalezione na łące-nieużytku. Wystarczyło po prostu dobrze się rozejrzeć. Taka dekoracja jest dość trwała więc z powodzeniem można ją wykorzystywać przy robieniu zdjęć przez dłuższy czas.

Zasuszyć na dłużej
Kto miałby ochotę jednak na kwiatowe zakupy i zarazem oszczędność, ten może zakupić dowolne, efektowne kwiaty i zasuszyć. Aby główki kwiatów zasuszyły się ładnie, to znaczy bez deformacji płatków, straty koloru i ogólnie nieświeżego wyglądu, trzeba zastosować sposób z kaszą manną. Działa on tak: główki kwiatów wkładamy do pudełka, którego dno jest zawczasu zasypane kaszą manną. Po ułożeniu roślin obsypujemy je dookoła i tak zostawiamy w suchym miejscu na dwa tygodnie. Jeśli warunki (temperatura powietrza, przewiewność, suchość) będą dobre, to kwiaty po zasuszeniu będą wyglądać bardzo ładnie i możliwie najbardziej świeżo. W ten sposób udawało mi się nieraz uzyskać bardzo ładne kwiaty, których używałam do stylizacji przez kilka tygodni.

Giełda kwiatowa
W większości dużych miast działają giełdy kwiatowe. Na giełdzie jest taniej – za 40 goździków w pakiecie zapłaciłam przedwczoraj 30 zł czyli 0.75 zł za jedną goździkową gałązkę, która w kwiaciarni kosztowałaby kilka złotych. To jest bardzo dobra cena, a zdarzało mi się kupić taką ilość nawet i za 10 zł jeśli kwiaty nie były pierwszej świeżości. Zła wiadomość jest taka, że nie ma możliwości zakupu pojedynczych kwiatów, możliwe są tylko zakupy hurtowe, które jednak mogą posłużyć do stworzenia świetnej kompozycji. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdy ma ochotę na wydatek tego rzędu. Co można więc zrobić?

Po pierwsze zwyczajnie zapytać handlowca, który ma interesujące nas kwiaty czy nie posiada przypadkiem takich, które są już na skraju wytrzymałości i stoją gdzieś w ciężarówce nieprzeznaczone do sprzedaży. Jest szansa dostać taki bukiecik za kilka złotych lub za darmo, bo i tak tego dnia poszedłby już do śmietnika, a jednak do celów domowej fotografii czy po prostu testowania różnych wariantów dekoracji stołu takie kwiaty mogą się przydać. Z takiego lekko zużytego bukietu wciąż można wyłuskać pojedyncze kwiatki w niezłym stanie albo chociaż rozebrać je na płatki i obsypać stół tymi, które się jeszcze do tego nadają.

Bardzo tanie kwiaty, a czasami aż zbyt tanie mają sprzedawcy, którzy przynoszą po kilka wiązek roślin z własnego ogródka. Nie są to kwiaty tak efektowne jak z dużych szkółek czy hodowli, ale uwaga – często trzymają się o wiele dłużej. Główki kwiatów raczonych chemią, niestety nierzadko to te droższe – szkółkowe – bardzo brzydko gniją od środka. Taka główka na zewnątrz jest ładna, a środek przegniwa i wtedy odpada z łodygi. Fuj! Kwiaty z prywatnych ogródków zwykle nie gniją w ten sposób. Ich płatki po prostu opadają po jednym albo ładnie zasychają. Zatem, jeśli już kwiaty kupujecie, to przyglądajcie im się dokładnie.

Magda Marciniak

Nie ma jeszcze komentarzy Stylizacje, dekoracje…

Skomentuj